Opublikowano 5 października 2026, zaktualizowano 20 października 2026. Autor: Alan Kolkowski, radca prawny, Okręgowa Izba Radców Prawnych w Toruniu, nr wpisu Tr-1138.

We wrześniu 2026 r. Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok w prowadzonej przeze mnie sprawie o umowę kredytu mieszkaniowego „Własny Kąt”, zawartą w PKO BP w 2003 r. jako kredyt złotowy, z oprocentowaniem opartym o WIBOR. Sąd uznał, że umowa jest nieważna od dnia zawarcia.

Wyrok jest nieprawomocny. Bank może wnieść apelację, a sąd drugiej instancji może ocenić sprawę inaczej.

Pisemnych motywów wyroku jeszcze nie ma, dlatego w tym tekście nie piszę o tym, dlaczego sąd orzekł tak, a nie inaczej. Piszę o czymś innym: co bank wpisywał do umów z tamtych lat i jakie przepisy oraz orzeczenia mają znaczenie przy ocenie takich zapisów.

To nie jest typowa sprawa WIBOR.

W większości sporów o kredyty złotowe oprocentowanie składa się z dwóch części: wskaźnika WIBOR (najczęściej 3M albo 6M) i stałej marży banku. Banki bronią się wtedy argumentem, że WIBOR ustala podmiot zewnętrzny, a one same nie mają wpływu na jego wysokość.

Ten argument wzmocnił wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 12 lutego 2026 r. (C-471/24). Trybunał uznał, że gdy oprocentowanie opiera się na wskaźniku referencyjnym w rozumieniu unijnego rozporządzenia 2016/1011 (tzw. BMR), wymóg przejrzystości nie nakłada na bank szczególnych obowiązków informacyjnych co do metodologii tego wskaźnika. Dodał, że szczególne cechy wskaźnika, na przykład oparcie go na danych niekoniecznie odpowiadających rzeczywistym transakcjom, nie czynią warunku nieuczciwym, o ile w chwili zawarcia umowy wskaźnik można było uznać za zgodny z tym rozporządzeniem. Warunek, który Trybunał oceniał, opisał jako oparty na wskaźniku referencyjnym w rozumieniu BMR „i na stałej marży”.

Wzorzec PKO BP z 2003 r. nie ma żadnego z tych elementów:

Moim zdaniem rozumowania z wyroku C-471/24 nie da się więc wprost przyłożyć do takich umów. Spór nie dotyczy tu metodologii WIBOR-u, tylko tego, ile w mechanizmie oprocentowania zależało od samego banku.

Co dokładnie było we wzorcu.

Tak wyglądały zapisy o oprocentowaniu w umowach „Własny Kąt” z 2003 r. Brzmienie mogło się różnić między wersjami wzorca, a numeracja paragrafów między umowami, dlatego warto szukać po słowach, a nie po numerach.

„PKO BP SA pobiera odsetki od kredytu według zmiennej stopy procentowej, w stosunku rocznym, której wysokość jest ustalana w poszczególnych kwartałach jako suma stawki referencyjnej WIBOR S-3M i marży (…).”

Oprocentowanie to suma dwóch składników: stawki „WIBOR S-3M” i marży.

„Stawkę referencyjną WIBOR S-3M ustala PKO BP SA jako średnią arytmetyczną wartość WIBOR 3M z notowań od 25 dnia drugiego miesiąca kwartału kalendarzowego do dnia 24 trzeciego miesiąca kwartału poprzedzającego dany kwartał kalendarzowy, z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Wysokość tak ustalonej stawki referencyjnej WIBOR S-3M obowiązuje jako stawka referencyjna od pierwszego dnia następnego kwartału i jest podawana w Tabeli kursów PKO BP SA.”

Stawkę wylicza bank, z notowań z okresu wskazanego w umowie, i ogłasza ją we własnej tabeli. Kredytobiorca nie płaci więc według bieżącego WIBOR-u 3M, tylko według średniej, która obowiązuje przez cały następny kwartał.

„Zmiana stawki referencyjnej WIBOR S-3M następuje wtedy, gdy w porównaniu z nią średnia arytmetyczna notowań WIBOR 3M, wyliczona w sposób, o którym mowa w ust. 2, ulega zmianie o więcej niż ustalany przez Zarząd PKO BP SA parametr zmienności, który w czasie trwania umowy może ulec zmianie. W okresie kredytowania wartość parametru zmienności nie może przekroczyć 0,2 punktu procentowego.”

Stawka zmienia się dopiero po przekroczeniu progu, a wysokość tego progu ustala Zarząd banku i może ją w trakcie umowy zmieniać, do 0,2 punktu procentowego.

„Wartość parametru zmienności oraz wysokość marży są ustalane w uchwałach Zarządu PKO BP SA, których postanowienia są podawane do wiadomości Klientom w Komunikacie PKO BP SA udostępnianym w lokalach oddziałów PKO BP SA.”

O progu i o marży decydują uchwały Zarządu, a klient dowiaduje się o nich z komunikatu w oddziale.

„Dokonywana przez Zarząd PKO BP SA zmiana parametru zmienności, o którym mowa w ust. 3 jest uzależniona od zmian na rynku pieniężnym, zmian stopy rezerw obowiązkowych banków oraz zmian stóp procentowych NBP, ustalanych przez Radę Polityki Pieniężnej.”

Umowa wymienia trzy rodzaje okoliczności, od których zależy zmiana progu, ale nie mówi, jak bardzo każda z nich ma na niego wpływać, w którą stronę ani w jakim terminie.

Dlaczego takie zapisy można kwestionować.

Punktem wyjścia jest Prawo bankowe. Zgodnie z art. 69 ust. 2 pkt 5 umowa kredytu powinna określać „wysokość oprocentowania kredytu i warunki jego zmiany”. Pytanie brzmi więc, czy wzorzec opisany wyżej rzeczywiście określa warunki zmiany oprocentowania, czy tylko odsyła do decyzji banku.

Sąd Najwyższy zajął się tym problemem dawno. W uchwale składu siedmiu sędziów z 6 marca 1992 r. (III CZP 141/91) stwierdził:

„Zastrzeżenie w regulaminie bankowym – stanowiącym o treści umowy zawieranej z bankiem o udzielenie kredytu bądź pożyczki (…) – uprawnienia do zmiany przez bank w czasie trwania umowy wysokości stopy oprocentowania bez wypowiedzenia umowy, wymaga dla swej skuteczności określenia konkretnych okoliczności, od jakich zmiana ta jest uzależniona.”

Do tego dochodzą przepisy o niedozwolonych postanowieniach w umowach z konsumentami. Art. 385³ k.c. zawiera listę postanowień, które w razie wątpliwości uważa się za niedozwolone. Są na niej między innymi postanowienia, które:

W wyroku z 14 maja 2015 r. (II CSK 768/14) Sąd Najwyższy podzielił ocenę sądów niższych instancji, że klauzula zmiennego oprocentowania, która pozostawiała bankowi decyzję o zmianie stopy, ma cechy abuzywności lub niejednoznaczności. Przypomniał przy tym, że niejednoznaczność postanowienia może prowadzić do uznania go za niedozwolone.

Trybunał Sprawiedliwości UE od lat wymaga też przejrzystości w sensie materialnym, a nie tylko językowym. W wyroku z 3 marca 2020 r. (C-125/18, Gómez del Moral Guasch) wskazał, że warunek ustalający zmienną stopę procentową w kredycie hipotecznym powinien umożliwiać, by przeciętny konsument „był w stanie zrozumieć konkretne działanie metody obliczania tej stopy procentowej” i oszacować jego konsekwencje ekonomiczne. Jako elementy szczególnie istotne dla tej oceny Trybunał wymienił to, czy główne elementy obliczania stopy są łatwo dostępne dzięki ich publikacji, oraz informacje o zmianach wskaźnika w przeszłości.

W wyroku z 21 marca 2013 r. (C-92/11, RWE Vertrieb), dotyczącym jednostronnej zmiany ceny, Trybunał podkreślił, że umowa powinna wskazywać w sposób przejrzysty powody i sposób zmiany, tak aby konsument mógł przewidzieć ewentualne zmiany na podstawie jasnych i zrozumiałych kryteriów. Dodał, że brak takiej informacji przed zawarciem umowy co do zasady nie może być zrekompensowany samą okolicznością, że konsument zostanie poinformowany o zmianie w czasie wykonywania umowy.

Przy wzorcu, w którym stawkę liczy bank, próg zmiany i marżę ustala Zarząd, a o zmianach informuje komunikat w oddziale, każdy z tych standardów ma praktyczne znaczenie.

Skutki dla całej umowy nie są automatyczne.

Uznanie postanowienia za niedozwolone oznacza, że nie wiąże ono konsumenta. Nie przesądza to jeszcze o losie całej umowy. Oprocentowanie jest świadczeniem głównym kredytobiorcy, więc pojawia się pytanie, czy bez wadliwych zapisów da się jeszcze ustalić, ile ma on płacić.

Odpowiedź zależy od treści konkretnej umowy. Sąd Najwyższy w cytowanym wyroku II CSK 768/14 zaznaczył, że uznanie za niedozwolone postanowienia o zmiennej stopie oprocentowania nie jest równoznaczne z przyjęciem stałej stopy oprocentowania. W sprawie, o której piszę, sąd uznał umowę za nieważną od dnia zawarcia. Jakie rozumowanie za tym stoi, okaże się z uzasadnienia.

Kogo to może dotyczyć.

Przede wszystkim osób, które na początku lat dwutysięcznych zaciągnęły w PKO BP kredyt złotowy, a w umowie mają zapisy o „WIBOR S-3M”, „parametrze zmienności” albo „uchwałach Zarządu”.

Kredyty mieszkaniowe zaciągano zwykle na 20–30 lat, więc część umów zawartych ponad 20 lat temu jest spłacana do dziś. Kredyt spłacony nie jest wykluczony z oceny, ale wymaga osobnego sprawdzenia, w tym pod kątem przedawnienia.

Dlaczego nie biorę do sądu każdej umowy z WIBOR-em.

Kredyty złotowe to nie są sprawy frankowe. W sprawach frankowych istnieje ugruntowana linia orzecznicza korzystna dla kredytobiorców, w sprawach WIBOR takiej linii nie ma, a orzecznictwo jest rozbieżne. Nie ma też jednej wady, która powtarzałaby się w każdej umowie.

Dlatego umowy złotowe analizuję pojedynczo i pozew składam wtedy, gdy umowa ma konkretne zapisy, z którymi moim zdaniem warto iść do sądu. Umowa, o której piszę, była pierwszą umową tego rodzaju, z którą poszedłem do sądu, i pierwszy wyrok zapadł na korzyść kredytobiorcy.

Jeden wyrok, w dodatku nieprawomocny, niczego nie przesądza w innych sprawach. Każda umowa wymaga własnej oceny.

Jak sprawdzić swoją umowę.

  1. Znajdź w umowie paragraf o oprocentowaniu.
  2. Sprawdź, czy pojawiają się w nim słowa „WIBOR S-3M”, „parametr zmienności”, „uchwały Zarządu” albo „Komunikat (…) w lokalach oddziałów”.
  3. Przygotuj umowę wraz ze wszystkimi aneksami, a jeśli masz, także harmonogram spłat lub zaświadczenie z banku o spłaconych ratach.
  4. Prześlij dokumenty do Kancelarii.

Ocenimy, czy są podstawy, by iść z umową do sądu, a jeżeli ich nie ma, powiemy o tym wprost. Analiza umowy kredytu złotowego jest odpłatna, szczegóły znajdziesz na stronie Kredyt złotowy oparty o WIBOR.

Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Opisany wyrok jest nieprawomocny.

Zobacz też.